Cudze-cuda.

Ku pamięci Marcela M.

“Świat jest piękny do obłędu. Nie żeby takim był, ale ja go takim widzę.”
B. Hrabal

Myślisz może, że ja wychodzę tak na dłużej bez słowa. I wydaje Ci się, że nie można tak: nie zamknąć okna, nie złożyć pościeli, nie sprzątnąć filiżanki ze stołu a po kawie – nie mając zamiaru wrócić.

A ja Ci powiem, że dobrze myślisz, tylko źle Ci się wydaje.

Bo kiedy chwila zapina się na raz – nie pada żadne pytanie. Za krótka to chwila. Wtedy wstaje się i wychodzi w swetrze. Zapinanym na guziki czyli ulubionym. Zabiera ze sobą torbę ogromną, pełną cudzych cudów z osobistymi dopiskami.

Są tacy, co wychodzą, żeby nie wrócić.

Na każdej autostradzie wtedy można się zgubić, za to drogi stają się szersze – co najmniej trzykierunkowe. Na poboczach gwałci się prawo grawitacji. Po godzinach dorabia się czas wolny, przekraczając prędkość ciemności. Nie przepraszając, ani nie płacąc – bierze się wszystko co cenne, a co staje na drodze. Kolekcjonuje.

Tacy, co to multiplikują życie przez momenty, na marginesach zapisują wszystkie obliczenia – błędne – są. To oni tworzą opowieści: o człowieku, który wie wszystko i stoi w delikatesach, kobietach szklankach i oceanach, na koniec twierdzą, że znają opowieści o kotach, co z dachu skaczą prosto na księżyc. Ale w międzyczasie jeszcze kupują nowe historie, cholera wie skąd i za jaką cenę. Dowiadują się pokątnie: że brak umiejętności latania mają tylko i wyłącznie z zaniedbania, że należy uważać na skurwysynów – bo jest ich pełno. Aha: wiedzą też doskonale, że coś jest nie tak. Nie tak, nie tak, nie to…

To ci, którzy wychodzą, aby nie wracać – oni codziennie kawę z tej samej filiżanki piją inaczej. W tej samej pościeli kładą inne ciało. Może tylko to samo okno otwierają z podobną nadzieją – na nowe cuda na kiju. Co żeby je zmiąć i wepchnąć w kieszeń, a wyjąć w domu.

˜

Nie po to się wychodzi, aby wracać takim samym, przecież.
No a jeśli, jeżeli nie to, no to o co u diabła nam szło?!

~ - autor: kolekcjonerka w dniu 11 maj, 2008.

Odpowiedzi: 10 to “Cudze-cuda.”

  1. Czasami po prostu trzeba wyjść. Nawet z siebie.

  2. Czasem sie tak strasznie nie chce, a wyjść trzeba. No jasna cholera. Żeby nie mieć, lecz być, lub odwrotnie, żeby mieć, ale nie być. I wtedy ma się ochotę na to, by zanurzyć dłonie w cynamonowe litery nabazgrane dziecięcą kredą na cyfrowym chodniku. Chodniku podeptanym, zapomnianym, a przecież wciąż materialnym i dotykalnym. Chce się pić czarną, słodką kawę. Żeby zapomnieć na chwilę, po czym pamiętać na wieczność.
    Czy jakoś tak.
    W końcu się doczekałem.

  3. Powiem jedno. Kawa jest ble!!! xP

  4. Gorzej, gdy jak się będzie wracać, natknie się człowiek na zamknięte drzwi.

  5. “Są tacy, co wychodzą, żeby nie wrócić.” – pozwolę sobie zacytować te święte słowa… Bardzo prawdziwe, to co napisałaś. Bardzo dobre. Uściski.

  6. Haz… Jak możesz?

  7. Ile mam czekać na kolejną notkę, co?! :P

  8. Zacząłem pić kawę :) Wiem, że nie o tym ten wpis, ale jako, że kiedyś apelowałem o szklankę herbaty – to teraz tylko tak zaznaczam, że już nie apeluję :)

  9. Wyjść, spojrzeć przed siebie i powiedzieć “dzisiaj zdobywamy świat!”. Tak jest fajnie :)

    Nie lubię kawy i lubić nigdy nie będę!

  10. Agnieszko, błagam, pisz jak najwięcej. Dobrze, że są jeszcze ludzie, którzy wydzierają słowom ich ukryte piękno, zamiast wykorzystywać jak zwykłe narzędzie.

Dodaj komentarz