Jaki jest stosunek między nieobecnością a wiecznością?
Ustalanie wietrznej sypkości.
Człowiek może przejść wiele – więcej. Dopóki istnieje drugi, w rzeczywistości bądź wyobraźni. Choć w końcu i tak wychodzi na jedno. Drugi jest założeniem przestrzeni, więc może też rzeczywistości. Drugi jako liczba – brzmi racjonalnie. Jak kolejna lekcja poprawnego myślenia. Myślenie jednak pozostaje w sferze wyobrażeń.
Spokojność moja układa się jak “nigdy”, czyli rozpina na nieistniejących punktach myśli, których dość mam traktowania z góry – a więc gdzieś w przestrzeni euklidesowej. Żyje w sposób, którego nie rozumiem. Więc nie jest to życie racjonalne, które potrafiłabym przewidywać na podstawie dotychczasowych obliczeń, a korzystając z rachunku prawdopodobieństwa.
Bezczelnie nie liczę się z innymi, bo uważam to za wyrachowanie.
Umiejętność gry według własnych zasad, nawet wtedy gdy zostaje się z niej wyrzuconym. Stawianie wszystkiego na jedno i branie pod zastaw. Z wszystkich zastosowań liczb najbardziej podobają mi się gry. Mimo świadomości, że wygrać może tylko jedna osoba – gramy. Takiej decyzji nie podjąłby rozsądek.
Jeszcze ciekawiej jest z samym życiem. Tylko pomyleńcy mogą obliczać je tak, by wychodziło im, że warto żyć.


Wartość życia jest wysoka. A jego granica dąży do nieskończoności.
PS. Co się stało, że nowy wpis pojawił się o sześć miesięcy za wcześnie? ;)
Wow, kolejna nowa notka do kolekcji. :)
Bez drugiego człowieka nic nie miałob sensu. A poza tym nie gramy, żeby wygrać, tylko żeby razem grać.
Oj przecież w tej grze nie ma zasad. Każdy gra jak potrafi najlepiej;)
buźki Pani Kapitan
dokładnie tak, właśnie myślę.